środa, 29 października 2014

Rozdział Drugi

   
                                 Soundtrack: The Script - Nothing




   Podczas śniadania wpatrywałam się tępo w mój talerz, unikając kontaktu wzrokowego z kimkolwiek.Właściwie nie jestem do końca pewna dlaczego jestem tak skrępowana tym, że moim trenerem został David.Przecież wczoraj do niczego pomiędzy nami nie doszło...Prawda?Szczerze mówiąc miałam nadzieję że nie tylko ja zaprzątałam sobie tym umysł bo w tedy znaczyło by to za wiele. 
   Tak, spodobał mi się ale to nie zmienia faktu, że tak jakby... został moim nauczycielem, a przecież uczeń nie może umawiać się z nauczycielem.Chociaż... Nie.Nie będę o tym myśleć, lepiej dla nas obojga żebyśmy wymazali wczorajszy wieczór z pamięci.
   Praktycznie nie ruszyłam pysznie wyglądających jajek i bekonu.
Mój ojciec był pochłonięty rozmową z Davidem, a ja przyglądałam się im  (No dobrze tylko Davidowi ale pomińmy to ) z zaciekawieniem.
-Judy zaprowadzisz naszego gościa do jego pokoju?-mój tata przeniósł na mnie swoje pytające spojrzenie.Zaniemówiłam, dosłownie nie wiedziałam co powiedzieć.
-C-Co?-wydukałam zawstydzona.
-Zaprowadź Davida do pokoju w którym zawsze mieszka twój trener.-powiedział wolno,  jakby mówił do pięciolatki.
-Ale to praktycznie obok mnie-wydusiłam z siebie.Wizja Davida który śpi tuż za ścianą była przytłaczająca i pociągająca za razem ... Chwila, Stop.Nie wolno mi tak o nim myśleć.Nie mogę myśleć jakie ma piękne oczy w które mogłabym się wpatrywać godzinami, jak jego włosy opadają na czoło i same proszą się aby je stamtąd odgarnąć.Jest taki.. cudowny i jego malinowe usta... Zaraz właśnie zakazałam sobie tak o nim myśleć myśleć.Okej to będzie trudniejsze niż myślałam...Z moich rozmyśleń  wyrwało mnie wymowne chrząknięcie ojca, który domagał się ode mnie odpowiedzi.
-Umm.. Tak, jasne czemu nie-odpowiedziałam, niepewnie wstając od stołu i kierując się w stronę drzwi.David zabrał swoje torby które znajdowały się obok niego i ruszył za mną.
 Dosłownie deptał mi po piętach, czułam się okropnie skrępowana i jedyne o czym teraz marzyłam było wrócenie do swoje sypialni.
-Dziś już nie jesteś taka roześmiana hum..?-usłyszałam po chwili  ciszy.Zatrzymałam się i odwróciłam  w jego stronę.Stał ściskając torby w rękach, posyłając mi najbardziej uroczy uśmiech jaki kiedykolwiek widziałam.
-Ja... Zapomnijmy o wczorajszym dobrze?-spytałam z prawdziwą nadzieją, on jednak popatrzył na mnie zdezorientowany.
-Dlaczego?Przecież nic takiego się nie stało-może dla ciebie nie, pomyślałam i natychmiast skarciłam się za to w myślach.
-Poznaliśmy się po prostu w .. niecodziennych warunkach-skończył, uważnie mnie obserwując.Odwróciłam się na pięcie i kontynuowałam drogę do jego pokoju, zostawiając go bez jakiejkolwiek odpowiedzi.Resztę drogi pokonaliśmy  w ciszy, która przynajmniej dla mnie była strasznie krępująca.Zatrzymałam się pod odpowiednimi drzwiami, dając mu do zrozumienia iż znajdujemy się na miejscu.
-To tutaj, klucz jest wewnątrz.-powiedziałam, patrząc na dywan.
-Dziękuję-odpowiedział i otworzył drzwi do swojego pokoju.
-Moja sypialka jest tam-powiedziałam szybko wskazując odpowiednie drzwi.David spojrzał na mnie marszcząc brwi, na co tylko wzruszyłam ramionami.
-Tak... na przyszłość-dodałam i szybkim krokiem udałam się do mojej sypialni, gdzie rzuciłam się na łóżko.Wyjęłam swój telefon wysyłając mojej przyjaciółce  wiadomość

     Do Lily:Przyjedź do mnie.Muszę z tobą pogadać.

   Od Lily:Będę za 20 minut.

 Jęknęłam w duchu, nie wiedząc co ze sobą zrobić przez ten czas weszłam pod kołdrę i zamknęłam oczy, już po chwili zasnęłam.

                                                  ***

Obudziło mnie szturchnięcie w ramie, otworzyłam oczy napotykając zaniepokojone spojrzenie Lily.Podniosłam się do pozycji półsiedzącej i posłałam jej mały uśmiech.
-Hej-powiedziałam sennie, przeciągając się.
-Co się stało ?-przeszła od razu do sedna, westchnęłam i przymknęłam oczy, niepewna co powiedzieć.
-Znam już swojego trenera-powiedziałam w końcu , patrząc na przyjaciółkę.
-Umm.. nie obraź się ale.. Przyjechałam do ciebie tylko po to żebyś powiedziała mi, że poznałaś nowego trenera?-spytała, marszcząc brwi.Westchnęłam głośno i przetarłam twarz rękami.
-Sęk w tym że znałam go już wcześniej-powiedziałam z nadzieją iż przyjaciółka zrozumie, jednak gdy po dłuższym czasie nie odpowiedziała kontynuowałam.
-Konkretniej od wczoraj.. To..Umm..To on wczoraj pomógł mi cię znaleźć-oznajmiłam starając się by mój głos brzmiał normalnie.Lili wytrzeszczyła na mnie oczy, a jej usta rozciągnęły się w szerokim uśmiechu.
-O MÓJ BOŻE ! NIE WIERZE ŻE TO TEN KOLEŚ ZE WCZORAJ ZOST..-zatkałam jej dłonią usta pokazując jej, że ma być ciszej.
-David ma niedaleko pokój-powiedziałam kręcąc głową w rozbawieniu, widząc ekscytację wypisaną na twarzy mojej przyjaciółki.
-Wiesz, że to tak nie ładnie?-zdekoncentrowana zmarszczyłam brwi, nie do końca wiedząc o co jej chodzi.
-Co nie ładnie?-spytałam przyglądając się uważnie Lily.
-Jak to co? Podkochiwać się w swoim nauczycielu!-powiedziała, a wnioskując z wyrazu jej twarzy moja mina musiała być  w tym momencie bezcenna.
-C-Co.. Ja wcale..Nawet go nie znam!-próbowałam się bronić, jednak moja przyjaciółka jest strasznie uparta i nie dała za wygraną tak łatwo.
-Do czasu moja droga.. Do czasu -odpowiedziała tajemniczo na co wybuchnęłam głośnym śmiechem, po chwili Lily do mnie dołączyła.
-Mówisz jak jakiś kryminalista..-powiedziałam powstrzymując się od śmiechu co nie wyszło mi za dobrze, bo już po chwili znowu zaczęłam się głośno śmiać.
   Reszta  popołudnia  minęła nam w przyjemnej atmosferze.Rozmawiałyśmy o Lily i jej ostatnim roku w szkole, po raz kolejny w moim życiu zazdrościłam jej normalnego życia.Podczas gdy ona siedziała nudząc się na lekcji geografii, ja uczyłam się posługiwać mieczem.Kiedy ona chodziła na randki z chłopakami, ja uczyłam się historii Aniołów.Tak naprawdę nigdy nie byłam na prawdziwej randce, to nie tak że nie chciałam.Chciałabym bardzo, po prostu.. Nikt mnie nigdy nie zaprosił.Moją jedyną przyjaciółką była Lily, nie znałam nikogo więcej.No chyba, że liczyć by przelotne "imprezowe znajomości", które i tak nie kończyły się niczym więcej niż wymianą paru zdań.
   Kiedy około 16 Lily oznajmiła, że musi się zbierać odprowadziłam ją do drzwi i  pomachałam na pożegnanie.Postanowiłam przed powrotem do siebie udać się do biblioteki, która znajdywała się w naszym domu.Właściwie czasem zdarzało mi się myśleć, że jest to bardziej forteca ponieważ mieliśmy tu prawie wszystko: bibliotekę, ogromną jadalnie , kucharki, służące, siłownie, salę treningową i tak dalej, i tak dalej.. 
   Weszłam do biblioteki kierując się do "mojego" regału na książki.Przejechałam palcami po okładkach książek przymykając powieki.Uwielbiałam czytać, książki były dla mnie pewnego rodzaju azylem.Kiedy czytałam stawałam się każdym z bohaterów książki z osobna, zapominałam o świecie który mnie otaczał, byłam tylko ja i historia zapisana na kartkach papieru.
    Wybrałam książkę na ślepo i usiadłam przy stoliku, zajmując miejsce najbliżej ogromnego okna przez które wlewały się promienie słońca. Zatraciłam się w historii tak bardzo, że nie zauważyłam nawet kiedy słońce ustąpiło miejsca księżycowi.Podniosłam głowę wyglądając za okno, była dziś pełnia co  było równoznaczne z nieprzespaną nocą.Z nieznanych mi przyczyn, gdy tylko księżyc był w pełni nie potrafiłam spać, kończyło się to tępym wpatrywaniem się w sufit lub czytaniem.
   Po chwili usłyszałam, że ktoś usiadł na przeciwko mnie, powoli zwróciłam twarz  w stronę mojego nowego towarzysza.Gdy moje zbłąkane spojrzenie odnalazło hipnotyzujące niebieskie tęczówki głos ugrzązł mi w gardle, patrzyliśmy na siebie w milczeniu i co dziwne zupełnie mi to nie przeszkadzało.
-Podoba ci się tu?-spytałam niepewnie przygryzając wargę, David posłał mi olśniewający uśmiech.
-Tak, masz wspaniały dom-odparł patrząc mi prosto w oczy-Ale zdecydowanie to pomieszczenie jest moim ulubionym.
- Widzę, że mamy ze sobą coś wspólnego-powiedziałam rozglądając się po pomieszczeniu.
-Mam nadzieję, że nie tylko to- David uśmiechnął się delikatnie, podczas gdy ja spuściłam głowę, starając się ukryć czerwone policzki.
-Jesteś urocza-stwierdził chłopak, a ja zaczerwieniłam się jeszcze bardziej.Nie rozumiem przecież wcześniej  nie zawstydzałam się tak łatwo.Poza tym David nie powinien mówić mi takich rzeczy...Prawda?Och.. nie wiedziałam nawet ile on  ma lat!
-Ile masz lat?-spytałam szybko, patrząc wszędzie byle nie na niego.
-Dwadzieścia jeden-odparł z uśmiechem-A ty dziewiętnaście prawda?-to było bardziej stwierdzenie faktu niż pytanie.
-Zaraz.. Skąd..-szybko zorientowałam się że mój tata musiał mu powiedzieć, no tak przecież to logiczne.-Ach.. mój ojciec ci powiedział-spojrzał na mnie rozbawiony.
-Powiedział mi nie tylko to-powiedział mrużąc przenikliwie oczy.
-Tak? A co takiego jeszcze o mnie wiesz?-zapytałam uśmiechając się i skanując każdy centymetr jego twarzy.
-Na przykład to, że jesteś trochę bezczelna i wygadana..Co jak na razie w ogóle nie zgadza się z moimi obserwacjami-powiedział śmiejąc się lekko.Zaraz...zaraz czy on właśnie przyznał, że mi się przygląda?Moje serce zaczęło bić w dwa razy szybciej.
-Powiedział też, że jesteś zbyt pewna siebie-kontynuował chłopak-A z mojego własnego doświadczenia wiem, że jesteś okropnym śmieszkiem po alkoholu i flirtujesz z nieznajomymi-skończył zadowolony z siebie, podnosząc się z miejsca co uczyniłam i ja.
-Nie flirtowałam z tobą!-nie robiłam tego..Prawda?Podążyłam za nim i wyszliśmy z biblioteki ramię w ramię.
-Ach tak ?-zapytał zerkając w moją stronę na co tylko spuściłam z zażenowaniem głowę.
-Tak-powiedziałam pewnie,wiedziałabym gdybym to robiła.Nim mogłam się zorientować David przycisnął mnie do ściany, trzymając moje nadgarstki po obu stronach mojej głowy i zachowując między nami nieznaczny  (niestety) dystans.
-Jesteś tego pewna?-spytał mnie znowu nachylając się tak, że nasze twarze dzieliło jedynie parę milimetrów.Wpatrywałam się w jego oczy, nie będąc w stanie wykrztusić z siebie ani słowa.
-Umm..nie..To znaczy tak.. to znaczy..-jąkałam się bezsilnie, nie potrafiłam się skupić gdy David był tak niebezpiecznie blisko mnie.Kiedy już otwierałam usta by odpowiedzieć wreszcie pełnym zdaniem, chłopak niespodziewanie puścił moje nadgarstki i odsunął się ode mnie.Nim zdążyłam się zorientować David wchodził do swojego pokoju, jednak zatrzymał się w progu i oglądając się przez ramię powiedział:
-Już wiem nad czym jutro popracujemy, trening zaczyna się o 12-powiedział błądząc wzrokiem po mojej twarz-Dobranoc Judy, słodkich snów-powiedział na odchodne po czym wszedł do pokoju nie czekając na odpowiedź i zamknął za sobą drzwi. 
  Stałam jak kołek na korytarzu by po chwili z szybko bijącym sercem udać się do pokoju.Wiedziałam dwie rzeczy, po pierwsze nie tak powinny wyglądać nasze relacje,  po drugie na pewno nie zmrużę dziś oka.








           -------------------------------------------------------------------------------------------------------
To już drugi rozdział historii Judy.Po tym rozdziale możecie być trochę zdezorientowani ale obiecuje, że wszystko wyjaśni się w następnych rozdziałach.
PS Bardzo przepraszam jeśli znajdą się jakieś błędy ale nie miałam czasu żeby sprawdzić rozdział, a chciałam  go jak najszybciej dodać :))
  

środa, 15 października 2014

Rozdział Pierwszy

                   Soundtrack do rozdziału-Awolnation Sail



 Znowu to samo kolejny trener odszedł bo nie potrafił znieść

mojego "charakterku".Gdy ojciec po raz kolejny w przeciągu dwóch miesięcy robił mi wykład, jaka to jestem nieodpowiedzialna  i że przynoszę hańbę naszej rodzinie.
-Tato ale to na prawdę nie jest moja wina!-odpowiedziałam, wydymając dolną wargę i popatrzyłam na swojego ojca najbardziej niewinnym wzrokiem na jaki tylko umiałam się zdobyć.
-Och.. Judy gdybyś chciała to trzymałabyś język za zębami.-odpowiedział patrząc na mnie poirytowany.Spuściłam wzrok patrząc na swoje buty ponieważ wiedziałam iż ma całkowitą rację.
-Zadzwoniłem do kolejnego trenera.Mam nadzieję że potraktujesz go z szacunkiem i dasz mu się czegoś nauczyć.-oznajmił z lekkim niepokojem.-Kochanie wiesz jak bardzo potrzebny jest ci trening..
-Wiem tato, ale musisz przyznać że mieczem posługuję się całkiem nieźle-powiedziałam, na co przytaknął.
-Owszem ale jako łowca musisz umieć jeszcze walczyć wręcz i posługiwać się łukiem, a to ci już tak świetnie nie wychodzi-z rezygnacją wymalowaną na twarzy, pokręciłam potwierdzająco głową.
-Tato.. mogę wyjść dzisiaj z Lily?-zapytałam niepewnie, a gdy zobaczyłam na jego twarzy zwątpienie dodałam szybko:
-Oczywiście kiedy rozpocznę treningi nie będę już tak często wychodzić-zrezygnowany dał mi zgodę, a ja w mgnieniu oka znalazłam się w pokoju przebierając się.Zdecydowałam się na czarną krótką spódnice, białą przyległą bokserkę, czarną kurtkę ze skóry i czarne kozaczki.Gdy byłam już gotowa napisałam do Lily.

Do Lily:Jestem gotowa, spotkamy się pod klubem?;)

Nie czekając na odpowiedź wyszłam z pokoju kierując się do drzwi, gdy mój telefon zawibrował w kieszeni mojej kurtki wyciągnęłam go czytając odpowiedź Lily.

Od Lily:Jasne już czekam! Musimy uczcić to że rozpoczynasz treningi(znowu);)

Uśmiechnęłam się lekko po czym wyszłam z domu i powolnym krokiem ruszyłam w stronę klubu.Gdy po 15 minutach zjawiłam się na miejscu zostałam przyciągnięta w ramiona mojej przyjaciółki.
-Stęskniłam się za tobą Judy!-powiedziała  mocno mnie tuląc.Uwielbiałam te małą brunetkę, która była przy mnie zawsze gdy tego potrzebowałam i nie tylko w tedy.Zaśmiałam się lekko.
-Nie widziałyśmy się tylko dwa tygodnie-Gdy zobaczyłam jej oburzone spojrzenie natychmiast odpowiedziałam że ja za nią też, po czym wciągnęłam ją do klubu gdzie impreza trwała w najlepsze.

                                                                         ***

Po jakiejś godzinie gdy w moim ciele krążył alkochol, a ja ledwo trzymałam się na nogach postanowiłam znaleźć moją przyjaciółkę, która zniknęła mi z oczu.Chwilę później dostrzegłam Lily siedzącą przy barze i flirtującą z jakimś kolesiem, powolnym krokiem ruszyłam w jej stronę.Przedzierając się przez tłum wpadłam na kogoś.
-P-Przepraszam-powiedziałam niewyraźnie, śmiejąc się.Podniosłam wzrok na wysokiego chłopaka o rozczochranych włosach i cudownych niebieskich oczach w których mogłabym utonąć.Chłopak uśmiechnął się do mnie i przechylił lekko głowę.
-Szukasz kogoś?-spytał ciągle mi się przyglądając (wolałabym żeby widział mnie trzeźwą i ogarniętą, no ale cóż)
-Tak.. moja przyjaciółka jest..-urwałam kierując wzrok na barek przy którym jeszcze sekundę wcześniej znajdowała się moja towarzyszka.-Była tam-odpowiedziałam ciągle chichocząc.
-Jestem David-przedstawił się nieznajomy, a w jego oczach mogłam dostrzec rozbawienie.
-Judy..-powiedziałam chwieją się i wpadając prosto na chłopaka, który natychmiast uchronił mnie przed upadkiem otaczają ramionami.
-Przepraszam.. Znowu-powiedziałam rozbawiona, wtulając się w niego nieznacznie.David spojrzał na mnie, nadal nie wypuszczając mnie z ramion po czym uśmiechnął się.
-Zawsze tak wpadasz na ludzi, czy jestem jakimś wyjątkiem?-spytał, odsuwając mnie od siebie.Pokręciłam przecząco głową, szczerząc się jak idiotka.
-To ja...ja  już...Umm pójdę-wyjąkałam nieco skrępowana próbując wyminąć chłopaka, te jednak złapał mnie za ramiona z powrotem odwracając mnie ku sobie.
-Nie puszczę cię w takich stanie-powiedział widząc jak się chwieję-Chodź pomogę ci znaleźć twoją przyjaciółkę-oznajmił wzdychając po czym, trzymając moją talie tak bym nie upadła przepchnął się przez tłum.
-O tam jest!-wykrzyknęłam wskazując palcem na Lily, chciałam do niej podejść lecz chłopak zacieśnił tylko uścisk wokół mojej tali i doprowadził mnie do mojej przyjaciółki.
-Lily!-rzuciłam się jej na szyję.Spojrzała na  mnie zdziwiona po czym jęknęła.
-Judy... miałaś tyle nie pić-powiedziała odsuwając mnie od siebie, na co zachichotałam głośno.
-Spokjojnieee David mi pomógł..-powiedziałam roześmiana wskazując na chłopaka który stał obok mnie.Moja przyjaciółka dopiero teraz go zauważyła, uśmiechnęła się do niego dziękując i zaczęła mnie prowadzić do wyjścia.
-Paa Davidd!!!-krzyknęłam głośno, a chłopak pokiwał tylko głową w rozbawieniu i odszedł znikając w tłumie.Gdy Lily wyprowadziła mnie na świeże powietrze zrobiło mi się okropnie niedobrze, wyrywając się przyjaciółce zwymiotowałam .Lily westchnęła głośno po czym odprowadziła mnie do domu, gdy tylko weszłyśmy do mojego pokoju położyłam się na łóżku i zaczęłam zasypiać.
-Lily?-zapytałam sennie, chwytając ją za nadgarstek.
-Hm?
-Dziękuję-powiedziałam uśmiechając się krzywo, by po chwili odpłynąć w błogi i spokojny sen.


                                               ***

Obudziłam się rano z okropnym bólem głowy i pustym żołądkiem.Wczoraj  zdecydowanie nie powinnam tyle pić, zakopałam się głębiej w pościel mając w planie zostać tam do końca dnia.Nie trwało to zbyt długo ponieważ chwilę później do mojego pokoju wszedł ojciec oznajmiając że za 10 minut jest śniadanie na którym poznam swojego nowego trenera.Niezadowolona wygrzebałam się z łóżka, biorąc aspirynę i popijając ją sporą ilością wody.Przebrałam się w czarne leginsy i białą rozciągniętą bluzkę, spięłam włosy w koka i ruszyłam do jadali skąd dobiegały głosy mojego ojca i (dziwnie mi znajomy) jak się domyśliłam głoś mojego trenera.
 W chwili gdy weszłam do jadali przeżyłam prawdziwy szok, na przeciw mojego ojca siedział ten chłopak który wczoraj w klubie pomógł mi odnaleźć Lily.Zaskoczona stałam w wejściu patrząc  na Davida.Gdy i on podniósł wzrok zobaczyłam na jego twarzy takie same zdziwienie jakie musiało malować się na mojej własnej.
-O Judy, co tam tak stoisz?Wejdź i przywitaj się ze swoim nowym trenerem-powiedział mój niczego nieświadomy ojciec.Powoli zbliżyłam się do Davida który wciąż zszokowany wyciągnął dłoń przedstawiając mi się grzecznie, choć oboje znaliśmy swoje imiona.
-Judy..-odpowiedziałam drżącym głosem nie mając odwagi spojrzeć w jego piękne niebieskie oczy.
-David-odpowiedział nachylając się nieznacznie, po czym wyszeptał wprost w moje ucho-Ale o tym już wiesz.








Hej kochani, więc oto jest pierwszy rozdział mojego nowego opowiadania ;) Mam nadzieję że się wam spodobał (i że ktoś to czyta bo pisanie do pustki jest trochę dołujące), czekam na wasze komentarze i mam szczerą nadzieję że dociągnę je do końca.