środa, 15 października 2014

Rozdział Pierwszy

                   Soundtrack do rozdziału-Awolnation Sail



 Znowu to samo kolejny trener odszedł bo nie potrafił znieść

mojego "charakterku".Gdy ojciec po raz kolejny w przeciągu dwóch miesięcy robił mi wykład, jaka to jestem nieodpowiedzialna  i że przynoszę hańbę naszej rodzinie.
-Tato ale to na prawdę nie jest moja wina!-odpowiedziałam, wydymając dolną wargę i popatrzyłam na swojego ojca najbardziej niewinnym wzrokiem na jaki tylko umiałam się zdobyć.
-Och.. Judy gdybyś chciała to trzymałabyś język za zębami.-odpowiedział patrząc na mnie poirytowany.Spuściłam wzrok patrząc na swoje buty ponieważ wiedziałam iż ma całkowitą rację.
-Zadzwoniłem do kolejnego trenera.Mam nadzieję że potraktujesz go z szacunkiem i dasz mu się czegoś nauczyć.-oznajmił z lekkim niepokojem.-Kochanie wiesz jak bardzo potrzebny jest ci trening..
-Wiem tato, ale musisz przyznać że mieczem posługuję się całkiem nieźle-powiedziałam, na co przytaknął.
-Owszem ale jako łowca musisz umieć jeszcze walczyć wręcz i posługiwać się łukiem, a to ci już tak świetnie nie wychodzi-z rezygnacją wymalowaną na twarzy, pokręciłam potwierdzająco głową.
-Tato.. mogę wyjść dzisiaj z Lily?-zapytałam niepewnie, a gdy zobaczyłam na jego twarzy zwątpienie dodałam szybko:
-Oczywiście kiedy rozpocznę treningi nie będę już tak często wychodzić-zrezygnowany dał mi zgodę, a ja w mgnieniu oka znalazłam się w pokoju przebierając się.Zdecydowałam się na czarną krótką spódnice, białą przyległą bokserkę, czarną kurtkę ze skóry i czarne kozaczki.Gdy byłam już gotowa napisałam do Lily.

Do Lily:Jestem gotowa, spotkamy się pod klubem?;)

Nie czekając na odpowiedź wyszłam z pokoju kierując się do drzwi, gdy mój telefon zawibrował w kieszeni mojej kurtki wyciągnęłam go czytając odpowiedź Lily.

Od Lily:Jasne już czekam! Musimy uczcić to że rozpoczynasz treningi(znowu);)

Uśmiechnęłam się lekko po czym wyszłam z domu i powolnym krokiem ruszyłam w stronę klubu.Gdy po 15 minutach zjawiłam się na miejscu zostałam przyciągnięta w ramiona mojej przyjaciółki.
-Stęskniłam się za tobą Judy!-powiedziała  mocno mnie tuląc.Uwielbiałam te małą brunetkę, która była przy mnie zawsze gdy tego potrzebowałam i nie tylko w tedy.Zaśmiałam się lekko.
-Nie widziałyśmy się tylko dwa tygodnie-Gdy zobaczyłam jej oburzone spojrzenie natychmiast odpowiedziałam że ja za nią też, po czym wciągnęłam ją do klubu gdzie impreza trwała w najlepsze.

                                                                         ***

Po jakiejś godzinie gdy w moim ciele krążył alkochol, a ja ledwo trzymałam się na nogach postanowiłam znaleźć moją przyjaciółkę, która zniknęła mi z oczu.Chwilę później dostrzegłam Lily siedzącą przy barze i flirtującą z jakimś kolesiem, powolnym krokiem ruszyłam w jej stronę.Przedzierając się przez tłum wpadłam na kogoś.
-P-Przepraszam-powiedziałam niewyraźnie, śmiejąc się.Podniosłam wzrok na wysokiego chłopaka o rozczochranych włosach i cudownych niebieskich oczach w których mogłabym utonąć.Chłopak uśmiechnął się do mnie i przechylił lekko głowę.
-Szukasz kogoś?-spytał ciągle mi się przyglądając (wolałabym żeby widział mnie trzeźwą i ogarniętą, no ale cóż)
-Tak.. moja przyjaciółka jest..-urwałam kierując wzrok na barek przy którym jeszcze sekundę wcześniej znajdowała się moja towarzyszka.-Była tam-odpowiedziałam ciągle chichocząc.
-Jestem David-przedstawił się nieznajomy, a w jego oczach mogłam dostrzec rozbawienie.
-Judy..-powiedziałam chwieją się i wpadając prosto na chłopaka, który natychmiast uchronił mnie przed upadkiem otaczają ramionami.
-Przepraszam.. Znowu-powiedziałam rozbawiona, wtulając się w niego nieznacznie.David spojrzał na mnie, nadal nie wypuszczając mnie z ramion po czym uśmiechnął się.
-Zawsze tak wpadasz na ludzi, czy jestem jakimś wyjątkiem?-spytał, odsuwając mnie od siebie.Pokręciłam przecząco głową, szczerząc się jak idiotka.
-To ja...ja  już...Umm pójdę-wyjąkałam nieco skrępowana próbując wyminąć chłopaka, te jednak złapał mnie za ramiona z powrotem odwracając mnie ku sobie.
-Nie puszczę cię w takich stanie-powiedział widząc jak się chwieję-Chodź pomogę ci znaleźć twoją przyjaciółkę-oznajmił wzdychając po czym, trzymając moją talie tak bym nie upadła przepchnął się przez tłum.
-O tam jest!-wykrzyknęłam wskazując palcem na Lily, chciałam do niej podejść lecz chłopak zacieśnił tylko uścisk wokół mojej tali i doprowadził mnie do mojej przyjaciółki.
-Lily!-rzuciłam się jej na szyję.Spojrzała na  mnie zdziwiona po czym jęknęła.
-Judy... miałaś tyle nie pić-powiedziała odsuwając mnie od siebie, na co zachichotałam głośno.
-Spokjojnieee David mi pomógł..-powiedziałam roześmiana wskazując na chłopaka który stał obok mnie.Moja przyjaciółka dopiero teraz go zauważyła, uśmiechnęła się do niego dziękując i zaczęła mnie prowadzić do wyjścia.
-Paa Davidd!!!-krzyknęłam głośno, a chłopak pokiwał tylko głową w rozbawieniu i odszedł znikając w tłumie.Gdy Lily wyprowadziła mnie na świeże powietrze zrobiło mi się okropnie niedobrze, wyrywając się przyjaciółce zwymiotowałam .Lily westchnęła głośno po czym odprowadziła mnie do domu, gdy tylko weszłyśmy do mojego pokoju położyłam się na łóżku i zaczęłam zasypiać.
-Lily?-zapytałam sennie, chwytając ją za nadgarstek.
-Hm?
-Dziękuję-powiedziałam uśmiechając się krzywo, by po chwili odpłynąć w błogi i spokojny sen.


                                               ***

Obudziłam się rano z okropnym bólem głowy i pustym żołądkiem.Wczoraj  zdecydowanie nie powinnam tyle pić, zakopałam się głębiej w pościel mając w planie zostać tam do końca dnia.Nie trwało to zbyt długo ponieważ chwilę później do mojego pokoju wszedł ojciec oznajmiając że za 10 minut jest śniadanie na którym poznam swojego nowego trenera.Niezadowolona wygrzebałam się z łóżka, biorąc aspirynę i popijając ją sporą ilością wody.Przebrałam się w czarne leginsy i białą rozciągniętą bluzkę, spięłam włosy w koka i ruszyłam do jadali skąd dobiegały głosy mojego ojca i (dziwnie mi znajomy) jak się domyśliłam głoś mojego trenera.
 W chwili gdy weszłam do jadali przeżyłam prawdziwy szok, na przeciw mojego ojca siedział ten chłopak który wczoraj w klubie pomógł mi odnaleźć Lily.Zaskoczona stałam w wejściu patrząc  na Davida.Gdy i on podniósł wzrok zobaczyłam na jego twarzy takie same zdziwienie jakie musiało malować się na mojej własnej.
-O Judy, co tam tak stoisz?Wejdź i przywitaj się ze swoim nowym trenerem-powiedział mój niczego nieświadomy ojciec.Powoli zbliżyłam się do Davida który wciąż zszokowany wyciągnął dłoń przedstawiając mi się grzecznie, choć oboje znaliśmy swoje imiona.
-Judy..-odpowiedziałam drżącym głosem nie mając odwagi spojrzeć w jego piękne niebieskie oczy.
-David-odpowiedział nachylając się nieznacznie, po czym wyszeptał wprost w moje ucho-Ale o tym już wiesz.








Hej kochani, więc oto jest pierwszy rozdział mojego nowego opowiadania ;) Mam nadzieję że się wam spodobał (i że ktoś to czyta bo pisanie do pustki jest trochę dołujące), czekam na wasze komentarze i mam szczerą nadzieję że dociągnę je do końca.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz